Dlaczego telefon wciąż milczy?


Otóż właśnie, dlaczego? Nie chodzi bynajmniej o sytuację, kiedy poznany poprzedniego wieczora kawaler nie raczył odezwać się na otrzymany numer. Skupmy się na kwestii o wiele bardziej istotnej (z punktu widzenia osoby pilnie poszukującej pracy, a nie męża), mianowicie spróbujmy odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego żaden pracodawca nie zaszczycił nas swoją uwagą, mimo wielu wysłanych aplikacji.

Oczywiście możemy przyjąć za pewnik, że wina leży po stronie szefów firm, którzy nie doceniają nas i naszych, bez wątpienia, wybitnych osiągnięć oraz umiejętności. Możemy też z pewną dozą pokory spojrzeć krytycznie na swoje CV i zastanowić się, czy aby na pewno w odpowiedni sposób zaprezentowaliśmy w nim to, co w nas najlepsze.

Zobacz: Bezpłatny generator CV

Mówi się, że rekruterowi wystarczy kilkusekundowe spojrzenie na aplikację, by wyciągnąć wnioski i odrzucić bądź przyjąć kandydaturę. Co więc decyduje o tym, że jedni kandydaci dostają się na kolejny poziom rekrutacji, a inni zasilają stosik CV w koszu?

Trzy razy "B"

Zacznijmy od kwestii technicznych. Idealna aplikacja musi zawierać naszym zdaniem trzy B. Cóż to takiego? 

  • Bezbłędne dane
  • Bezbłędną pisownię
  • Bezpieczne zdjęcie
Upewnijmy się nawet kilkukrotnie, że w danych teleadresowych nie ma najmniejszego błędu. Sprawdźmy po trzykroć ortografię (w czym na pewno pomoże nam program, w którym owe CV tworzymy) i wybierzmy zdjęcie naszej osoby, które wpisze się w zawodowy charakter. Nie mamy oczywiście na myśli zdjęć z krową, gdy staramy się o pracę w mleczarni. Chodzi raczej o zdjęcie, które będzie neutralne, ale korzystne dla naszego wizerunku. Mówiąc prosto - wyjdź ładnie, ale nie za ładnie. I daruj sobie zdjęcia z wakacji, w aucie czy też na kanapie. Idealnym rozwiązaniem wydawałyby się zdjęcia w stylu legitymacyjnych, jednak częstokroć rzeczywistość brutalnie weryfikuje naszą urodę na takich fotografiach...

Kolejność i priorytety

Kolejnym istotnym aspektem jest... kolejność. Pamiętajmy o zachowaniu zasady, że najpierw się przedstawiamy i pokazujemy (dane + zdjęcie) następnie chwalimy doświadczeniem zawodowym, poziomem edukacji oraz umiejętnościami, a na końcu informujemy pracodawcę, że lubimy sport i pieski. Oczywistym jest, zasada zachowania szczerości. To jasne, że każdy jak najlepiej chce wypaść w aplikacji, jednak kłamstwo wyjdzie na jaw szybciej niż nam się wydaje. Nie ma sensu koloryzować i posuwać się do oszustw. Nie koloryzujmy nawet w kwestii tak pozornie błahej jak zainteresowania. Może się okazać, że trafimy na pracodawcę, którego pasją będzie ekstremalne narciarstwo o którym napisaliśmy w CV, bo wydawało się brzmieć dumnie, mimo, że ostatni raz narty mieliśmy na nogach 20 lat wcześniej na zimowisku.

Warto zorientować się też, co jest cenione na danym stanowisku i wspomnieć o tym w aplikacji. Jeśli interesuje nas stanowisko wymagające konkretnych cech charakteru, zastanówmy się czy na pewno je posiadamy i opiszmy, pomijając cechy dyskredytujące nas.

Na koniec przyjrzyjmy się całości i nie zawahajmy przed użyciem koloru czy ozdobników. Wszystko oczywiście w granicach rozsądku, byle nie przedobrzyć, w końcu jest to swojego rodzaju wizytówka, pierwsze wrażenie jakie wywołujemy na ewentualnym pracodawcy. Niech będzie to dla niego przeżycie estetyczne i nie wywołujące oczopląsu.